środa, 23 sierpnia 2017

[93] Azory - praktyczny poradnik jak zorganizować podróż


Zwlekałam z zabraniem się za relację z Azorów z tego względu, że nie bardzo wiedziałam jak ją ugryźć. W końcu, po gruntownym przeglądnięciu wszystkich notatek, które robiliśmy podczas podróży, zdecydowałam się rozpisać naszą trasę dzień po dniu – w końcu nie było ich tak znowu wiele! Na szczęście ktoś z nas wpadł na fantastyczny pomysł, by zapisywać nazwy miejsc, które odwiedziliśmy i pokrótce opisywać, co tam zobaczyliśmy. A możecie mi wierzyć, że było co oglądać, oj było!

Jednak na dobry początek częstuję was garścią informacji praktycznych, z którymi – mam nadzieję – łatwiej wam będzie zorganizować swoją własną podróż na Azory.


Podstawowe info

Azory to archipelag dziewięciu wysp położonych pośrodku Oceanu Atlantyckiego, około 1500 km w linii prostej od wybrzeża kontynentalnej części Portugalii. Są to wyspy pochodzenia wulkanicznego, a obszar jest wciąż aktywny sejsmicznie, co skutkuje obecnością pól geotermalnych, gorących źródeł, gejzerów, wulkanów i innych tego typu rzeczy.

Największa wyspa, São Miguel, jest naprawdę niewielka – zaledwie 90 kilometrów długości i 15 kilometrów szerokości.



Przed wyjazdem

Lecieliśmy Ryanairem, z Lizbony do Ponta Delgada – stolicy archipelagu, znajdującej się na wyspie São Miguel. Za lot w dwie strony zapłaciliśmy po 50 €; była to jednak połowa czerwca, a więc sam środek sezonu. Poza nim można dorwać bilety nawet za 20 € tam i z powrotem.

Na miejscu postanowiliśmy wynająć samochód – była nas czwórka, więc uznaliśmy, że koszty sensownie się rozłożą. Samochód zarezerwowaliśmy w EuropCar. Wypożyczalnię mieliśmy wcześniej sprawdzoną podczas podróży po Algarve.

Z tego co pamiętam, wypożyczalnia wymagała od nas 300 € depozytu za cały wyjazd (blokowali tę kwotę na karcie, a po oddaniu samochodu w całości ją zwracali w ciągu kilku dni). Co ważne – można było posłużyć się kartą debetową (wiele wypożyczalni wymaga posiadania karty kredytowej, której nikt z nas nie miał).

Początkowo zarezerwowaliśmy czteroosobowe Twingo, co miało nas wynieść 197 € za cztery pełne dni. Niestety, samochód miał być w benzynie, nad czym nieco ubolewaliśmy, zdając sobie sprawę, że diesel bardziej by się opłacił. Jednak gdy dotarliśmy do wypożyczalni, kobieta popatrzyła na nas i zapytała, czy nie chcielibyśmy jednak samochodu pięcioosobowego i do tego w dieslu – za dodatkową opłatą jedynie 10 € na dzień. Ostatecznie więc po wyspie poruszaliśmy się Nissanem Qashqai, za 237 €.

Naszą bazą wypadową była miejscowość Santo António de Nordestinho, na samym wschodzie wyspy. To tam Kamila znalazła dwupiętrowy domek w całkiem przystępnej cenie – 150 € za całość za trzy noce.

Jeśli postanowicie wynająć samochód i/lub mieszkanie na czas wyjazdu, polecam rozejrzeć się za tym wcześniej – miesiąc przed wyjazdem powinien być optymalnym czasem. Ceny w EuropCar (i na dobrą sprawę w każdej innej wypożyczalni) są o wiele niższe, gdy rezerwuje się auto z dużym wyprzedzeniem, a z kolei mieszkania w sezonie schodzą jak ciepłe bułeczki. Warto oszczędzić sobie stresu i zająć się tym wszystkim zawczasu.


Co z autostopem i spaniem na dziko?

Nie oszukujmy się  - Azory nie są jakoś szaleńczo zaludnione. W sezonie jest tam trochę turystów, ale też bez szału; to wciąż raczej mało turystyczne miejsce. Na początku myśleliśmy, by poruszać się po São Miguel stopem, jednak jakoś w międzyczasie odeszliśmy od tego pomysłu. Już po pierwszej godzinie przemierzania wyspy samochodem pogratulowałam nam w myślach tej decyzji. Co prawda, jestem zwolenniczką teorii, że jak się chce, to się wszystko da; tak samo uważam, że jak ktoś chce się zatrzymać, żeby zabrać autostopowicza, to zrobi to, choćby ten stał w najgłupszym i najmniej komfortowym miejscu jakie można sobie wyobrazić. Jednak uważam też, że przede wszystkim trzeba brać pod uwagę bezpieczeństwo – i swoje, i cudze. Na wyspie występują prawie tylko i wyłącznie wąskie, kręte i strome drogi. My stresowaliśmy się, gdy nagle zza zakrętu pojawił się na drodze rowerzysta i trzeba go było wyminąć; co dopiero, gdyby natykać się co i rusz na stojących przy drodze ludzi. Dodatkowo ruch jest niezbyt duży, a do wielu atrakcji czy punktów widokowych prowadzą jedynie polne drogi. Moim zdaniem za dużo zachodu – szczególnie mając jedynie kilka dni na zwiedzanie. No chyba, że jedziecie na São Miguel na trzy tygodnie – wtedy to faktycznie może mieć sens.

Z kolei kwestia spania na dziko zdaje się wyglądać całkiem optymistycznie. Na całej wyspie jest bardzo dużo punktów piknikowych; zwykle delikatnie schowanych w leśnym zagajniku, z ławkami i stołami. Niektóre z nich – te większe – są nawet zadaszone, z miejscem na rozpalenie grilla. Nie widziałam nigdzie zakazu campingowania w takich miejscach, tym bardziej nie widziałam policji kontrolującej te punkty. A zwykle jest tam wystarczająco dużo miejsca, żeby schować się razem z namiotem.


Pamiętaj, że…

Pogoda na Azorach jest szalona. Zmienia się dosłownie z minuty na minutę, nawet kilkanaście razy w ciągu dnia! Dobrze mieć to na uwadze i być elastycznym ze swoimi planami zwiedzania. Czasem po dotarciu na punkt widokowy okazuje się, że chmury wiszą tak nisko, że nie da się dosłownie nic zobaczyć.

Wbrew pozorom temperatura na Azorach wcale nie jest specjalnie wysoka. Latem dochodzi zwykle maksymalnie do 25 stopni, jednak zimą nie spada poniżej 10 stopni. Niemniej, większości dnia towarzyszy chłodny wiatr i pięciominutowe mżawki. Warto wziąć dobrą kurtkę przeciwdeszczową i przeciwwiatrową i nieprzemakalne, wygodne buty.

Na São Miguel nie występują plaże, na których można się po prostu rozłożyć i leniuchować. Wybrzeże jest raczej kamieniste, a sama wyspa wprost idealna dla osób lubiących aktywny wypoczynek. Dużo szlaków, gór, lasów i jezior; jeśli więc lubisz długie spacery i niestraszne ci błoto, na pewno zakochasz się w Azorach od pierwszego wejrzenia!


Wszystkie zdjęcia są autorstwa Kamili Szczuczko oraz Kirila Kozlenko. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz